Jak praca korespondenta wojennego wpływa na jego rodzinę?

Praca w charakterze reportera wojennego odbija się nie tylko na jego psychice, ale także na jego rodzinie. Korespondent wojenny to wyjątkowo niebezpieczna praca. Niesie ze sobą zagrożenia czysto fizyczne (można zostać rannym lub nawet zginąć), ale także psychiczne.

Dziennikarz przebywający w miejscu, gdzie trwają działania wojenne, musi sobie poradzić z takim samym strachem i stresem, jaki towarzyszy żołnierzom i cywilom. To życie w ciągłym lęku, że w każdej chwili można nadepnąć na minę, zostać postrzelonym przez snajpera, albo zginąć pod gruzami zbombardowanego domu. Reporterzy wojenni często podkreślają, że po powrocie z wojny do domu ten strach wcale nie mija.

Człowiek cały czas ma poczucie zagrożenia, na dodatek wracają do niego wspomnienia z wojny – widok zniszczonych domów, cierpiących ludzi i zwłok leżących na ulicach. Wielu dziennikarzy sobie z tym nie radzi, ale problemy psychiczne dotykają też ich bliskich. Żona znanego korespondenta wojennego Wojciecha Jagielskiego nieustannie żyła w strachu, że lada moment może otrzymać telefon z informacją, że jej mąż nie żyje.

Wpędziło ją to w chorobę psychiczną, którą musiano leczyć w klinice stresu bojowego. To miejsce stworzono z myślą o leczeniu żołnierzy wracających z wojny, ale jak widać stres związany z wojną dotyka nie tylko ich, ale także reporterów wojennych, a nawet ich rodziny.